"Rowerowy podbój świata" - Gazeta Wyborcza

Tytuł: Rowerowy podbój świata

Podtytuł: Wyjechali na przejażdżkę. Wrócili po dwóch latach i siedmiu miesiącach. Zrobili prawie 34 tysiące kilometrów

Bydgoszczanie Magdalena Nitkiewicz i Paweł Opaska na rowerach zwiedzili Czechy, Słowa- (;)V, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Iran, Pakistan, Indie, Nepal, Tybet, Chiny, Kambodżę, Tajlandię, Malezję, Sumatrę, Jawę, Bali, Nową Zelandię, Chile i Peru. Do domu wrócili przed Wielkanocą. Przejechali 33 803 km, zrobili ponad 30 tysięcy zdjęć z różnych zakątków globu. Wciąż jeszcze są pod wrażeniem przeżyć z podróży i już planują następną.

Po prostu wsiąść na rower

- Jeśli ktoś czegoś bardzo pragnie, to zawsze znajdzie sposób, żeby zrealizować swoje marzenia - twierdzi Paweł. Kiedyś czytał książkę angielskiej nauczycielki, która po śmierci męża została zupełnie sama. Pewnego dnia kupiła sobie rower i postanowiła wybrać się na przejażdżkę. Powiedziała sobie, że jak się zmęczy, to wróci i rym sposobem zjechała cafy świat.

- Chcieliśmy z Magdą powtórzyć ten wyczyn - mówi.

Mieli trochę zaoszczędzonych pieniędzy. Po studiach przez pięć lat ciężko pracowali w Wielkiej Brytanii. Mogli zainwestować w mieszkanie, kupić nowy samochód. Postanowili, że zafundują sobie wyprawę życia.

Magda nigdy przedtem nie uprawiała turystyki rowerowej. Pawłowi wcześniej nie zdarzyło się nawet zmieniać dętki. Ale zaryzykowali. Rowery kupili używane na Allegro. Nic nadzwyczajnego, średnia klasa. Ten Magdy przetrwał całą wyprawę. Egzemplarz Pawła był trochę gorszy - rozpadł się już na samym początku trasy, w Czechach.

- Szkoda nam było kasy na nowy, a o powrocie do domu nie było mowy. Kupiłem najtańszą aluminiową ramę i sam ją zamontowałem. Widać dobrze to zrobiłem, bo rower wytrzymał do końca - mówi z dumą Paweł.

Dlaczego zdecydowali się na taką formę zwiedzania świata?

- Kiedy człowiek dociera do najdalszych miejsc na świecie pociągiem czy samolotem, nigdy nie widzi tego, co jest po drodze. Ja przynajmniej w każdym środku lokomocji zawsze natychmiast usypiam i nie widzę tego, co jest za oknem. Podróżując rowerem, człowiek świat widzi inaczej, odkrywa miejsca, do których innym sposobem by nie dotarł - mówią.

Mao w komórce

W pamięci zostały im nie tylko wspaniałe krajobrazy, ale ludzie, których poznawali po drodze, ich kultura i tradycje.

W Iranie, spodziewali się, że spotkają nieprzyjaznych fundamentalistów. A tu zaskoczenie. Wszędzie trafiali na ludzi przyjaznych, otwartych, tolerancyjnych, inteligentnych, wykształconych i ciekawych świata. - O polityce myślą podobnie jak my. Mają dość przelewania krwi i wojen. Nie próbowali nas, tak jak to było w Pakistanie, nawracać na islam. Młode Iranki starały się przełamywać konwencje. Oczywiście noszą tradycyjne chusty, ale one już prawie nic nie zasłaniają. Dziewczęta manifestują swoje nowoczesne poglądy mocnym makijażem, szpilkami i krótkimi spódniczkami - opowiadają.

W Chinach na własne oczy zobaczyli, czym jest propaganda polityczna: - Poznaliśmy tam grupę sympatycznych młodych ludzi. Jeden z nich pokazał nam w komórce zdjęcie swojego idola. To był Mao. Ten młody Chińczyk uważał go za wielkiego i zasłużonego dla chińskiego narodu przywódcę. Ich znajomość historii i tego, co się dzieje na świecie, jest bardzo ograniczona. Blokowane są zachodnie witryny internetowe, np. kanału BBC, a na jedynym anglojęzycznym kanale w telewizji przed igrzyskami olimpijskimi można było obejrzeć, jak jedna z olimpijskich ekip odwiedza tybetańskiego rolnika, który dopiero co wrócił z pastwiska z krowami i opowiada gościom, jak to bardzo cieszy się, że w Pekinie będzie olimpiada.

Na każdym kroku doświadczali gościnności i serdeczności obcych ludzi.

Nieswojo poczuli się natomiast w Boliwii. - Zdarzyło się raz, że staliśmy na rozdrożu na totalnym pustkowiu, nie wiedząc dokąd jechać. Nie mieliśmy ani GPS-u, ani dobrej mapy, bo takich tam nie ma w sprzedaży, a żadna droga nie jest oznakowana. Postanowiliśmy zatrzymać jakiś samochód i spytać o drogę. Tam bardzo rzadko coś jeździ. Ucieszyliśmy się więc, gdy wreszcie dostrzegliśmy jakiegoś jeepa na szosie. Daliśmy mu znak, żeby przystanął, ale kierowca tylko przyspieszył i minął nas, wzbijając tumany kurzu. Nikt się nie zatrzymał. Dowiedzieliśmy się później, że to z obawy przed częstymi napadami w tamtych rejonach. Szczęśliwie udało nam się uniknąć nieprzyjemnych spotkań z bandytami - przyznają z ulgą.

Czym śmierdzi durian

Podróż przez cafy świat to również odkrywanie nowych smaków. Najdziwniejsze dania jedli w Kambodży. - Byłem bliski zjedzenia potrawy z pająków zapiekanych z cebulką. To byty wyjątkowo paskudne, włochate stworzenia, wycofałem się w ostatniej chwili - wspomina dziś Paweł z lekkim obrzydzeniem. Za to smakowali żaby, gołębie i zupełnie nieznane Europejczykom owoce morza. Odkryli też wiele nowych owoców. Na przykład durian. Paweł wzdraga się na samą myśl o nim: - To najbardziej cuchnący owoc na świecie. Można go znaleźć praktycznie w całej Azji. Mówi się, że jeśli ktoś kiedyś czuł fetor rozkładającego się psa, to wie, jak pachnie durian. W razie pobrudzenia nim ubrania, ostry, odrażający smród pozostaje jeszcze przez wiele godzin. Z tego powodu nie wolno go spożywać w pomieszczeniach publicznych czy środkach komunikacji miejskiej, gdzie często umieszczane są informacje o zakazie wnoszenia i spożywania durianów.

Więc dlaczego miejscowi jedzą to paskudztwo? - Bo w przeciwieństwie do zapachu, smakuje całkiem dobrze. My jednak nie przekonaliśmy się do jego walorów, bo nie umieliśmy oddzielić wrażeń smakowych od zapachowych - mówią.

Przeciwieństwem duriana był mangostan, nazywany owocem bogów lub królową owoców. Podobno brytyjska królowa Wiktoria wyznaczyła nagrodę dla żeglarzy, którzy zapewniliby jej stale dostawy tego owocu. Niestety, nikomu się to nie udało. Rozumiem tęsknotę królowej za tym smakiem. 

Przyjazne smoki

Krajobrazy mijane po drodze to osobna historia. W Indiach zaskoczyła ich mnogość dzikiej zwierzyny, która w ogóle nie bała się ludzi. - Może to ze względu na fakt, że nikt tam nie poluje, bo prawie wszyscy są tam wegetarianami - przypuszcza Paweł. - W wielu miejscach widzieliśmy antylopy, czy dzikie wielbłądy przebiegające przez ulicę. Z bliska zobaczyliśmy też słynne smoki z Komodo. Te wielkie jaszczury wygrzewały się leniwie całymi stadami przy drodze, a między nimi bawiły się dzieci. Niesamowite!

Magda w niebezpieczeństwie

Nie zawsze było jak w bajce. Przeżyli kilka niebezpiecznych sytuacji. Magda miała większego pecha. Najpierw została potrącona przez minibus w Pakistanie, a później w Indonezji ukąsił ją skorpion, który wszedł do sakwy, z której chciała wyciągnąć koszulę. - Gdy tylko poczuła ugryzienie i zobaczyła uciekającego skorpiona, szybko kazała mi go złapać. Ze skorpionem i puchnącym palcem Magdy w pośpiechu szukaliśmy pomocy. Baliśmy się, że takie ugryzienie może skończyć się śmiertelnie. Wpadliśmy do jakiegoś prowizorycznego szpitala i pokazaliśmy lekarzom sprawcę ugryzienia. Ci wybuchnęli śmiechem. Okazało się, że ten gatunek skorpiona był całkowicie niegroźny - opowiada Paweł.

Przed wyprawą mieli świadomość, że niczego nie można lekceważyć. Ich przyjaciel, również rowerzysta, zginął w Nowej Zelandii potrącony przez ciężarówkę z drewnem. To była końcówka jego trasy, miał już kupiony bilet do domu.

Najpiękniejsze miejsce świata

Jakie miejsce na świecie podobało nam się najbardziej? Nie potrafią wskazać jednego. W ich własnym rankingu cudów świata z pewnością znalazłby się wulkan Indonezji - Rinjani w miejscowości Lombok. W jego owalnym kraterze o wymiarach 6 km na 8,5 km znajduje się malownicze jezioro Segara Anak o głębokości 230 m.

Zachwyciła ich też Nowa Zelandia z różnorodnością krajobrazów i stref klimatycznych.

- Oszałamiające wrażenie wywarły na nas lodowce Patagonii. Hampi w Indiach, miejsce będące magicznym połączeniem piękna natury i kultury, gdzie w wyjątkowej urody formacje skalne otoczone zielenią pól ryżowych wkomponowane są sylwetki przepięknych, wciąż tętniących życiem świątyń - wyliczają.

Na liście wyjątkowych miejsc znalazłaby się Karakorum Highway - trasa łącząca Chiny i Pakistan, biegnąca przez cztery pasma górskie - w tym trzy najwyższe na świecie - Himalaje, Karakorum i Hindukusz oraz Pamir.

- Wszystkie te widoki mamy wciąż pod powiekami. Gdy je wspominamy, mamy ochotę znów wsiąść na rower i ruszyć w trasę - mówią.

MARTA KRYGIER

Gazeta Wyborcza Bydgoszcz; Nr: 125.6038; str. 8; 2009-05-29

Twój komentarz


Maksymalnie 1000 znaków. Znaczniki HTML wyłączone.

Komentarze nie na temat, łamiące zasady netykiety, lub spam zostaną usunięte!

CaptchaText

Wasze komentarze

majchers2009-06-08

Gratuuję i po prostu, najzwyczajniej ZAZDROSZCZĘ.

Marek 2011-07-03

SUPER ;-)

Sierść2011-07-07

Polecam przeczytać książkę. Właśnie przedzieram się przez drugi tom :)

Stone2011-08-10

No more s***. All posts of this qluaity from now on

wojtek radomski2011-09-08

Swietna lektura, rewelacyjna, ludzie podobni do Pawla "Blubleskiego" z Gdanska. Pasja, zapal, mlodosc. Tylko juz awizowalem - brak mapek!!
Ale i tak: GRATULACJE!!

Fausto2013-02-19

Happy Anniversary Neil Pale blue Jak is Amazing and always the first I lstein to. Your many talents are like no other can't wait to hear more from you!! Been enjoying this game you've been playing with us and it has given me and my family many laughs throughout the months. Looking forward to all the answers being revealed. Truthfully, I'll also be a little sad as this has been a lot of fun to play giving me something to look forward to, maybe you can come up with some new games to keep us guessing Keep up the Amazing job that you're doing you're the Best!!

hzhckvhugxa2013-02-25

tY2Asr , [url=http://vjxecevoamwi.com/]vjxecevoamwi[/url], [link=http://somulhqxrbdp.com/]somulhqxrbdp[/link], http://fjykrqcxramf.com/

kdzvwyvvm2013-04-05

ynQF3c , [url=http://bwwxxlvnytoc.com/]bwwxxlvnytoc[/url], [link=http://mdmoxrmbvhim.com/]mdmoxrmbvhim[/link], http://hdgnurfqxvhh.com/



Tak
Nie
Nie mam zdania


Głosuj
Wyniki
Szlaki Bory Tucholskie, Bydgoszcz, Toruń
Szlaki Kujawsko - Pomorskie


Centrum rowerowe

CMT Sport

Sport Factory

Patron medialny:

TVP Bydgoszcz