"MIASTO NIE DLA ROWERÓW" - Gazeta Wyborcza

Tytuł: MIASTO NIE DLA ROWERÓW

Podtytuł: Rowerzyści muszą sami walczyć o swoje miejsce na bydgoskich ulicach. Nie pomoże im Zarząd Dróg, którego szef nie pojmuje, dlaczego ktoś wybiera rower dojazdy po mieście- pisze Marta Krygier, „Gazeta Wyborcza"

Kiedy zaczynałam przygotowywać ten tekst, zwróciłam się do dyrektora Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej z pytaniami o strategie rozwoju bydgoskich dróg rowerowych w centrum miasta. - Po co w ogóle jeździć rowerem wśród spalin, po ulicach, zamiast po terenach zielonych? - usłyszałam od Jana Siudy.

- Żyjemy w XXI wieku - rower jest przecież środkiem lokomocji stosowanym powszechnie w bardziej rozwiniętej gospodarczo części Europy. U nas ścieżki są budowane chaotycznie, a w centrum ich brakuje. Rowerzyści żalą się, że nie ma dla nich miejsca na ulicach, a pobocza nie istnieją - wyjaśniam.

- Jeśli narzekają na tłok, to niech sobie kupią węższe rowery - odpowiada.

Zaniemówiłam.

Ścieżki bez sensu

Stanowisko dyrektora Siudy wyjaśnią dlaczego w Bydgoszczy nie da się w miarę komfortowo dojechać rowerem do pracy, szkoły czy na uczelnię.

Potwierdza to ostatni przejazd rowerowej Masy Krytycznej pokazujący brak konsekwencji w prowadzeniu dróg. Którędy powinna biec trasa Rybi Rynek - Myślęcinek? Odpowiedź jest prosta jak trasa, którą mogłaby prowadzić: przez Gdańską. Tymczasem ścieżki wiodą wielkim łukiem przez rondo Toruńskie, Fordońskie i ulicę Kamienną.

Sama Gdańska doczekała się co prawda drogi rowerowej - urywa się ona jednak na wysokości ul. Chodkiewicza. Dalej można było zastosować kompromisowy patent przyjmowany w niektórych miastach - wyrysowanie trasy na chodniku. Od drogowców bardziej oczekiwałabym choćby takiego rozwiązania niż propozycji zakupu „węższego roweru".

Jak można tak myśleć?

- Taki sposób myślenia jest niedopuszczalny - komentuje wypowiedzi szefa bydgoskich drogowców Antoni Szczyt, dyrektor Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gdańsku. To jego działania doprowadziły do stworzenia w Trójmieście najbardziej przyjaznej w kraju infrastruktury dla rowerzystów. - Cała Europa doskonale rozumie, że rower to równoprawny środek transportu, z którego korzystają dojeżdżający do pracy, a ci siłą rzeczy muszą przyjeżdżać do centrum - mówi.

Jego zdaniem stworzenie dobrej sieci ścieżek gwarantuje przesiadanie się ludzi z aut czy zatłoczonych autobusów na rowery. - Według ostatnich badań w Gdańsku rowerami po mieście porusza się już blisko 10 proc. mieszkańców! I ciągle ich przybywa - opowiada. Zdaniem dyrektora PORD to nowa infrastruktura sprawia, że rower zaczyna się liczyć w mieście. - W wielu krajach Europy do pracy dojeżdża na rowerze blisko jedna trzecia ich mieszkańców. Nie można uciekać od tego, co ekologiczne. No i nowoczesne - mówi.

- Ależ nowe drogi rowerowe są w Bydgoszczy budowane - zarzeka się szef bydgoskiego ZDMiKP.

To prawda. Jednak powstają chaotycznymi odcinkami przy okazji innych inwestycji, a nie są tworzone specjalnie z myślą o rowerzystach.

Rowerzyści bez opieki

W obliczu takiej „opieki" drogowców bydgoscy rowerzyści przestają biernie przyglądać się chaosowi na ścieżkach i rozpoczynają sami walkę o swoje prawa. Łukasz Juszczak, koordynator internetowej witryny Rower.byd.pl, stworzył listę grzechów bydgoskich ścieżek ••brak skomunikowania najważniejszych punktów miasta i chaos na ścieżkach, •• słupy na drogach rowerowych, •• zapadająca się lub porośnięta chwastami kostka brukowa i wszechobecne jej zastosowanie zamiast masy bitumicznej, ••brak bezpiecznych zjazdów i wjazdów na drogę rowerową z ulicy, ••zła widoczność na niektórych skrzyżowaniach z drogami rowerowymi, ••brak oznaczeń ścieżek na Babiej Wsi, ••wzbudzana ręcznie - zamiast automatycznie - sygnalizacja świetlna, •• umieszczenie ze złej strony przycisków na sygnalizatorach.

- Chcielibyśmy być traktowani poważnie. Tym bardziej że jest nas coraz więcej - mówi Juszczak.

Rady od lepszych

Co zrobić, żeby Bydgoszcz mogła stać się prawdziwym „miastem rowerów"? Posłuchać tych, którym się udało. Na bazie doświadczeń gdańskich widać, że kluczem do sukcesu jest znalezienie koordynatora, który nie będzie traktował komunikacji rowerowej jako przymusowej roboty do odwalenia. Będzie łącznikiem pomiędzy władzami miasta a rowerzystami.

Dyrektor Szczyt: - Macie ogromny potencjał. Byłem kiedyś u was na specjalnym spotkaniu związanym z budową dróg rowerowych i zachęcałem władze, by zrobić Bydgoszcz rowerowym miastem.

Dyrektor Siuda: - Na ścieżki brakuje nam pieniędzy.

Jak to obejść? Antoni Szczyt podsuwa nam kilka pomysłów: - Nie tylko kasa miasta, ale również fundusze Unii, a nawet... ONZ. Poza tym trzeba stawiać tak warunki nowym inwestorom, żeby doprowadzali do budowy sensownie łączących się ścieżek w swojej okolicy.

Chcieć znaczy móc. Bydgoszcz kojarzona przez kilka pokoleń Polaków z „miastem rowerów" dzięki fabryce Rometu, mogłaby stać się nim naprawdę. Tylko niech nikt nie każe nam jeździć na naszych wąskich jednośladach wyłącznie po lasach w sobotnie, leniwe popołudnia.

***** KOMENTARZ WĘŻSZE ROWERY, SZERSZE HORYZONTY ANDRZEJ TYCZYNO GAZETA WYBORCZA

•• Dyrektor Siuda ma szczęście, że nie mieszka w Holandii. Głosząc takie herezje, nie tylko nie miałby szans na stanowisko szefa drogowców, ale byłby wręcz skazany na odrzucenie społeczne. Bo w Holandii, jak w innych cywilizowanych krajach, rower traktowany jest jako normalny środek transportu. Ba, wręcz pojazd uprzywilejowany.

Szczęście dyrektora Siudy jest nieszczęściem rzeszy bydgoskich cyklistów i pieszych. Niestety, w naszym mieście o losach niezmotoryzowanych decydują osoby, które ich problemy znają tylko z perspektywy siedzenia swojego samochodu. Przykre to, bo nie kto inny, jak ludzie sprawujący władzę powinni popierać zdrowy, ekologiczny tryb życia.

Wyobraźmy sobie, że prezydent Bydgoszczy jest typem sportsmena, zapalonym rowerzystą. Już dawno zamiast kilku uliczek osiedlowych (niektóre naprawdę służą kilkudziesięciu mieszkańcom) mielibyśmy potrzebną tysiącom ścieżkę rowerową wzdłuż całej ul. Gdańskiej.

To, że nie musi to być marzenie ściętej głowy, pokazuje przykład z Gdańska. Tam ratusz potrafił znaleźć człowieka, który do problemu cyklistów podszedł z pasją. Człowieka, któremu chce się sprawdzić w Internecie np., że nawierzchnia bitumiczna jest dla nich korzystniejsza od betonowej kostki.

Ale do tego - posługując się językiem dyrektora Siudy - trzeba mieć szersze horyzonty

Marta Krygier

Gazeta Wyborcza Bydgoszcz; Nr: 175.6088; str. 2; 2009-07-28; link

Twój komentarz


Maksymalnie 1000 znaków. Znaczniki HTML wyłączone.

Komentarze nie na temat, łamiące zasady netykiety, lub spam zostaną usunięte!

CaptchaText

Wasze komentarze

Azja2009-07-28

A może tak zwyczajem z czasów od kiedy to uchował się taki perelowski typ, trzeba by sięgnąć po wynalazek taczki i przecjechać się do siedziby tego gościa i w sposób jasny i nieznoszący sprzeciwu podziękować za pracę na rzecz społeczeństwa?

inkwizytor2009-07-28

Co za urzędniczy beton. Kolejny palant w garniturze udający, że zna się na swojej pracy. Mam propozycję, aby wyczaić co to za kretyn i jakim samochodem dojeżdza do pracy. Będzie można się sprytnie na ulicy tak ustawić, że cala drogę przejedzie w ślimaczym tempie 20km/h. Może wtedy zastanowi się nad tym co mówi.

Udar2009-07-28

Azja dobrze mówi, polać mu!

biker2009-07-28

Tacy ludzie nie mogą sprawować publicznych stanowisk!

Sierściuch2009-07-28

Zalała mnie krew! Mam ochotę wystrzelić w jego stronę kilka inwektyw, jgghreughrgjhg! Skąd się tacy ograniczeni ludzie biorą i dlaczego nikt go ze stołka nie usunie?

s4per2009-07-28

Inkwizytor ma rację ]:-> warto byłoby przekonać tego osobnika, że miasto JEST miejscem także dla rowerów!!!

Karol Zamojski2009-07-28

W sierpniu chcemy zorganizować debatę w Bydgoszczy, w ramach projektu Akademia Myśli Społecznej. Czy pomożecie zrobić ją o rowerach? Mamy trochę kasy na to, zaprosimy między innymi tego Pana, Pana z Gdańska i kilka osób rowerowych z innych miast i porozmawiamy o Bydgoszczy. Organizatorem projektu jest Pracowia Zrownoważonego Rozwoju - pomożecie? (a jutro zapraszam do BWA o 19 - szczegóły: ams.org.pl) Co Wy na to?
mój mail: k.zamojski@pzr.org.pl

UncleLion2009-07-28

Biorąc pod uwagę ile ostanio się dzieje wokół rowerów taki pomysł wydaje się jak najbardziej sensowny. Bydgoszcz Rowerowa jest na TAK!



Tak
Nie
Nie mam zdania


Głosuj
Wyniki
Szlaki Bory Tucholskie, Bydgoszcz, Toruń
Szlaki Kujawsko - Pomorskie


Centrum rowerowe

CMT Sport

Sport Factory

Patron medialny:

TVP Bydgoszcz